Wstaliśmy o 6:00 rano, żeby zdążyć na transport na lotnisko o 7:00. Na lotnisku po nadaniu walizek poszliśmy na śniadanko – powiem Wam, że ceny na lotnisku Warszawa powalają. Wczoraj na przekąskę po kanapce z Maca bez frytek i napoju ( 90 zł/ 30 zł szt), a dzisiaj 3 zestawy jajecznicy – 120 zł / 40 zł.
W oczekiwaniu na boarding nic nie wskazywało, że dzień będzie pełęn wrażeń. Do samolotu wchodziliśmy jako jedni z pierwszych, zajęliśmy miejsca i……… po 30 minutach zaczęliśmy kołować. Damian spojrzał na swoje mapy i powiedział, że coś jest nie tak , bo wracamy na miejsce kołowania. Hm….
I tak właśnie było. Usłyszeliśmy komunikat, że samolot ma usterkę i czekamy na mechaników. Tak spędziliśmy 2h w samolocie, bez prądu i klimatyzacji. Potem następny komunikat, że będziemy zmieniać samolot i wszyscy proszeni są o opuszczenie obecnego. Dobrze się zaczęło…
Potem dostaliśmy na przekąskę batoniki i soczek i tak czekaliśmy następną godzinę do rozpoczęcia drugiego boardingu. Tutaj już nie było tak sprawnie jak poprzednio, bo wszyscy pasażerowie musieli być odhaczeni ręcznie, co trwało. Ponowne zajęcie miejsc i czekanie na jakieś dokumenty, żeby móc wystartować. I tak wystartowaliśmy z 4h opóźnieniem….
I tutaj kolejny raz zaskoczenie. Renomowana firma LOT wydawałoby się, że na takim długim locie będzie wszystko ok.Nie pierwszy raz latamy, takie loty, więc mamy porównanie między lotem rejsowym, a czarterowym.
Normalnie dają obiad ( śniadanie , obiad dwa dania do wyboru, napoje gazowane i niegazowane-cola, soki, kawa/herbata/nawet piwo czy drink i jeszcze przekąski podczas całego lotu), a tutaj pierwsze jedzenie to bułka, szynka, pomidor i jakiś kawałek dziwnej jajecznicy w kostce z cienką kiełbaską – ble), Tylko kawa/herbata i woda mineralne – za resztę pełna odpłatność, godzinę przed wylądowaniem jakaś bułka z szynką lub serem i ciastko. Po tylu godzinach lotu (prawie 11h) plus 4h opóźnienia plus pobyt na lotnisku – człowiek był zmęczony (7:00 lotnisko Chopina Warszawa – 2:00 lotnisko Punta Cana) . Uwierzcie.
Tutejszy czas to była dopiero 22:00, potem odbiór walizek -sprawnie, bo byliśmy jedynym lotem, który wylądował. Przejście do odpowiednich autobusów – kolejne czekanie na pozostałych ( prawie 1h) i dojazd do hotelu plus zakwaterowanie kolejna 1,5h. Byliśmy w pokoju (naszego czasu ok.4:00), tutejszego ok.23:00.
Dostaliśmy pokój z jednym łóżkiem king size i 1 łóżkiem polowym. Nie tak powinno być, Adrian był jako osoba dorosłą 100% odpłatności, a nie dziecko. Jutro o 9:00 jest spotkanie z rezydentką. Trzeba będzie też coś z tym zrobić, ale dzisiaj nie mam na to głowy.
Poniżej fotorelacja z dzisiejszego dnia 🙂